Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleczne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 stycznia 2019

RISALAMANDE, czyli duński ryż na mleku z migdałami i sosem wiśniowym

            W listopadzie zrobiliśmy sobie weekendowy wypad do znajomych mieszkających w Kopenhadze. Robiło się już zimowo, pojawiały się pierwsze ozdoby bożonarodzeniowe, a w sklepach dania i produkty typowe dla Bożego Narodzenia. Koleżanka powiedziała, że koniecznie musimy spróbować risalamande (migdałowego ryżu) - tradycyjnego świątecznego deseru. Duńczycy ponoć za nim przepadają. Rzeczywiście, nie dziwię się, gdyż dla mnie to istna ambrozja! To taki nasz ryż na mleku, ale w wersji na bogato - z mielonymi migdałami, wanilią, bitą śmietaną i sosem wiśniowym. Jest słodki, lepki, delikatny, puszysty, waniliowy, po prostu pyszny, rewelacyjny, rozkoszny! Gdy zobaczyłam wielką porcję, jaką mi nałożyła, pomyślałam, że jej nie zjem, ale nie! Zjadłam dolewając sobie jeszcze więcej sosu wiśniowego i było mi mało;) Nie żałujcie sobie tego deserku. Większość przepisów podaje, by użyć 1 szklanki ryżu arborio (jak na risotto) albo specjalnego ryżu do puddingów ryżowych i jest to naprawdę duża ilość - wychodzi spory garnek tego dania dla kilku głodnych osób.
Inspiracja.




czwartek, 11 stycznia 2018

PASTEIS DE NATA, babeczki budyniowe

                  Pasteis de nata jadłam pierwszy raz na portugalskiej Maderze. Już wcześniej o nich wiedziałam i nie mogłam się doczekać, by ich spróbować. Te babeczki to niemal narodowy przysmak Portugalii. Krucha "miseczka" z ciasta francuskiego skrywa słodkie, kremowe, delikatne wnętrze z kremu budyniowego. Są pyszne! I łatwe do przygotowania w domu. A mogą być jeszcze łatwiejsze, jeśli użyje się budyniu w proszku. Ale bez przesady, ugotowanie budyniu NIE z proszku jest banalnie proste, a do tego jest on zdrowszy i smaczniejszy niż taki w wersji instant.
Inspiracja.



czwartek, 13 października 2016

PIANKA / MUS Z MASCARPONE

           Pokochaliśmy z Moim K. ten deser nazywany przez nas pianką! Do tego stopnia, że ostatnio robię go co tydzień. Jest lekki, puszysty, kremowy, w sam raz słodki i taaaaakiii pyszny:) Dziś wersja na egzotyczną nutę - z marakują, która również podbiła nasze serca w czasie bytności na Maderze oraz z mango. Jedno lepsze od drugiego. Za tydzień... spróbuję udoskonalić (o ile da się udoskonalić deser doskonały) ten mus czekoladą. Niech rozpusta będzie jeszcze bardziej rozpustna!;)
Poprzednio robiłam wedle tego przepisu z mleczkiem kokosowym. Tym razem je pominęłam, dałam za to śmietanę kremówkę i mleko. Efekt jeszcze lepszy! Mój K. stwierdził, że standardowe cztery porcje, jakie wychodzą z poniższego przepisu, to za mało i że "w sumie wanna nam nie potrzebna, przeznaczymy ją na piankę";)

Z mango

Składniki (na 4 porcje):
  • 250 g mascarpone
  • 150 ml śmietany kremówki
  • 150 ml mleka
  • 4 pełne łyżki cukru pudru
  • 4 płaskie łyżeczki żelatyny
Dodatkowo:
    • lubione owoce, jak najbardziej soczyste, sok świetnie współgra z pianką
     
    Żelatynę zalewamy wrzątkiem (ok 70 ml) i mieszamy energicznie do czasu, aż się rozpuści. Odstawiamy, aż osiągnie letnią temperaturę (wlanie gorącej żelatyny do zimnej masy spowoduje, że żelatyna zbije się w grudki).
    Mascarpone, mleko, śmietanę kremówkę i cukier miksujemy do chwili, aż uzyskamy jednolity, mocno napowietrzony krem (dość płynny). Bez obaw, stężeje.
    Następnie dodajemy do niego przestudzoną żelatynę. Miksujemy jeszcze chwilę, aby żelatyna "weszła" w masę. Im lepiej napowietrzona będzie masa (im więcej będzie widać bąbelków powietrza), tym lżejszy będzie mus.
    Masę serową rozlewamy do szklanek lub pucharków i wstawiamy do lodówki, aż stężeje.  1 godzina powinna wystarczyć.
    Na schłodzoną i zastygniętą masę wysypujemy owoce. 

    Smacznego życzą

    Z marakują

    czwartek, 1 września 2016

    MUS Z MASCARPONE Z OWOCOWĄ GALARETKĄ

               Deser idealny na upalne lato! I nie tylko. Zimny mus na bazie mascarpone z soczystymi owocami i galaretką, a zatem w bardzo letnim stylu. Lekki i taaaaki pyszny! Mogłabym się nim zajadać bez końca! 


    Składniki (na 4 porcje):
    • 300 g mascarpone
    • 300 g mleczka kokosowego (można zastąpić zwykłym mlekiem)
    • 4 pełne łyżki cukru pudru
    • 4 płaskie łyżeczki żelatyny
    Dodatkowo:
    • 2 szklanki czerwonych owoców (u mnie maliny i porzeczki)
    • 1 galaretka truskawkowa

    Galaretkę rozpuszczamy w 350 ml wrzątku. Odstawiamy do przestudzenia. 
    Żelatynę zalewamy wrzątkiem (ok 70 ml) i mieszamy energicznie do czasu, aż się rozpuści. Odstawiamy, aż osiągnie letnią temperaturę (wlanie gorącej żelatyny do zimnej masy spowoduje, że żelatyna zbije się w grudki).
    Mascarpone, mleczko kokosowe i cukier miksujemy do chwili, aż uzyskamy jednolity, mocno napowietrzony krem (dość płynny). 
    Następnie dodajemy do niego przestudzoną żelatynę. Miksujemy jeszcze chwilę, aby żelatyna "weszła" w masę. Im lepiej napowietrzona będzie masa (im więcej będzie widać bąbelków powietrza), tym lżejszy będzie mus.

    Masę serową rozlewamy do szklanek lub pucharków (do ok. 2/3 wysokości) i wstawiamy do lodówki na około 60 minut, aż masa będzie na tyle porządnie ścięta, by udźwignąć galaretkę z owocami. 
    Na schłodzoną i zastygniętą masę wysypujemy owoce i zalewamy je zimną galaretką. 
    Deser chłodzimy do czasu, aż galaretka zastygnie. 

    Smacznego życzą


    poniedziałek, 18 maja 2015

    GRZYBEK TYBETAŃSKI I OWSIANKA ZE SŁOIKA

                 "Kochanie, mam grzyba" - z uśmiechem na twarzy powiadomiłam Mojego K. Odpowiedzią była oczywiście jego konsternacja. Na szczęście od razu dopowiedziałam, o jakiego grzyba, a właściwie grzybka, chodzi - o tybetańskiego. Takiego co z mleka robi kefir. Właścicielką owego stworzonka jestem od kilku miesięcy, ale i wcześniej przez ponad 2 lata go posiadałam i żywiłam się powstałym za jego sprawą kefirem. To chyba już uzależnienie, gdyż obecnie dzień bez "grzybka", to dzień stracony;)
                 Tzw. grzybek tybetański to inaczej ziarna kefirowe. Mają one formę kulistą, grudkowatą, o barwie od biało-kremowej po jasnożółtą. Ziarna zbudowane są z bakterii kwasu mlekowego, octowego i z drożdży. I to dzięki nim mleko zamienia się w kefir. Wystarczy tylko zalać nim "grzybka" (2 łyżki ziaren kefirowych na 1 szklankę mleka), odstawić na 24 godziny, odcedzić i gotowe. Kefir, jak to kefir, ma dosyć gęstą konsystencję i lekko kwaśny smak. Jest bardzo smaczny. Dodając soku owocowego otrzymujemy coś na kształt jogurtu. Ja takim jogurtem zalewam mieszankę ziaren żytnich, pszennych, owsianych, jęczmiennych. Dodaję rodzynki, płatki kukurydziane. Uzależniłam się od takiego posiłku;)
                A czy kefir z grzybka tybetańskiego jest rzeczywiście taki zdrowy, jak się mówi? Nie wiem. W internecie pełno jest historii, jak to kefir pity regularnie pomógł pokonać chorobę, albo ustabilizował pracę układu pokarmowego. Być może faktycznie tak działa (w końcu kefir i produkty mleczne są zdrowe), a może to tylko siła sugestii. Ja na nic nie chorowałam i nie choruję, więc trudno mi powiedzieć. Wiem, że owsianka na grzybku świetnie smakuje i dodaje energii;)


    Oto mój sposób na "owsiankę" na kefirze z grzybka tybetańskiego w wersji wypasionej, bo z resztkami Nutelli;)

    • słoik po Nutelli najlepiej nie całkiem  wyskrobany
    • garść ulubionego musli (u mnie ziarna orkiszowe, żytnie, pszenne, owsiane, jęczmienne)
    • garść płatków kukurydzianych
    • łyżka rodzynek
    • ok. 2/3 szkl. kefiru z grzybka tybetańskiego (po odcedzeniu)
    Do słoika wsypujemy ziarna, płatki i rodzynki, wlewamy kefir, mieszamy. Odstawiamy na min. 30 min. Można dolać nieco wody, gdyby masa była za gęsta, ziarna "wypijają" nieco płynu. Pyszna "owsianka" o czekoladowym smaku gotowa. 
    Oczywiście zamiast Nutelli można dać nieco soku owocowego albo rozgniecione owoce. Świetnie sprawdza się też cynamon:)



    Postępowanie z grzybkiem:
    • 2 łyżki ziaren kefirowych zalewamy ok. 1 szkl. mleka, nie UHT!
    • ostawiamy na 24 godz. w temperaturze pokojowej
    • odcedzamy (ponoć nie należy używać do tego metalowych sit i łyżek, gdyż metal może uśmiercić grzybka)
    • kefir zlewamy, a ziarna i słoik, w którym je trzymamy, przepłukujemy chłodną wodą
    • ziarna z powrotem przekładamy do słoika i zalewamy mlekiem. I tak w kółko.
    Ziarna przyrastają z biegiem czasu, jest ich coraz więcej. Jeśli zauważymy, że nasz kefir zaczyna się rozwarstwiać, znaczy to, iż ziaren jest zbyt dużo i za szybko przekształcają mleko w kefir. Usuwamy więc część ziaren lub zalewamy je większą ilością mleka. 
    Ziarna dobrze znoszą też zamrażanie. Można wrzucić je (odcedzone, opłukane i osuszone) w torebce foliowej do zamrażarki, gdy np. wyjeżdżamy na dłużej.

    Smacznego życzą


    Ziarna kefirowe po zalaniu mlekiem