Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islandia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 października 2015

Islandia kulinarnie- owcze głowy, wieloryb i gotowanie pod zorzą

                Islandia urzekła nas nie tylko wspaniałą przyrodą, ale i smakiem owoców morza. Islandczycy zjadają najwięcej ryb w przeliczeniu na mieszkańca. Leciałam tam zatem bardzo nastawiona na zakosztowanie lokalnych specjałów, takich jak stek z wieloryba, maskonur (taki ptak, nieoficjalny symbol Islandii), homary itp.

Choć żywiliśmy się głównie daniami gotowymi (tylko do podgrzania), to raz w pewną piękną noc przygotowałam kolację, na której królowały przegrzebki smażone na maśle. Bardzo lubię te mięczaki za ich delikatne mięso, więc gdy zobaczyłam je w jednym z marketów, prawie pisnęłam z radości. U nas, w Polsce, ciężko je dostać. Na Islandii leżała ich w zamrażarce cała sterta, popakowane w mniejsze i większe opakowania. Wystarczyło poszukać jeszcze masła i mieliśmy wyborną kolację, której nigdy nie zapomnę. Po pierwsze ze względu na pyszne przegrzebki, a po drugie na miejsce ich przygotowania - na świeżym powietrzu, pod rozgwieżdżonym niebem, na tle którego tańczyła przecudna zorza. Doprawdy niezapomniane, wyjątkowe wrażenie "once in a lifetime":)

Gotuję pod zorzą... magical! :)

wtorek, 27 października 2015

Islandia- podsumowanie, rady praktyczne

               Tym, którzy przeczytali moją 3-częściową relację z pobytu na Islandii (część 1, część 2, część 3), gratuluję wytrwałości;) Wiem, że się rozpisałam, ale tyle we mnie emocji po tej podróży, że musiałam to przenieść na "papier". Wiele się naczytałam o Islandii przed wyjazdem: że jest zimna, że ciągle pada, że wieje, że nie ma słońca, że drogo, że jest masa turystów i że ogólnie chcesz do domu. My jednak niczego takiego nie doświadczyliśmy. Dla nas była to najwspanialsza podróż w dotychczasowym życiu. Islandia jest WSPANIAŁA! O ile ma się w sobie nieco pokory.

Poniżej dla zainteresowanych garść informacji praktycznych i ciekawostek n.t. Islandii, a jeszcze niżej porady, jak zorganizować wyjazd na własną rękę.

1) Wynajęcie auta w Islandii jest chyba jedyną rozsądną opcją. Ciepło, sucho, nie moknie się, wszędzie (jeśli ma się odpowiednie auto) się dojedzie. A że to kosztuje? Cóż, rowerem można, ale schodzi długo i nie każdemu może starczyć sił. Autostopem podobnie, nie zawsze się dojedzie bezpośrednio w wybrane miejsca, nie wiadomo też kiedy, ktoś się zatrzyma. Bywały odcinki, kiedy jechaliśmy ok. 250 km i minęliśmy 5 samochodów! Choć ze słyszenia wiem, że autostopowicze są chętnie zabierani. Poza tym nie wyobrażam sobie chodzenia przez choćby te nasze 10 dni z plecakiem o wadze 20kg (ale ja to ja). Owszem, w Reykjaviku działa wiele biur turystycznych, które organizują wycieczki do Złotego Kręgu i każdej innej atrakcji, ale to kosztuje. I to dużo. Są też oczywiście autobusy, które kursują między największymi miastami Islandii, ale tu akurat wada jest taka, że nie zawsze zatrzymują się w ciekawych miejscach.

Nazwa zobowiązuje;) Nasza Dacia Duster


poniedziałek, 26 października 2015

Islandia cz.3 południe i zachód -lód, czerń i strzelająca woda

             Część wschodnia wyspy ugościła nas piękną słoneczną pogodą mimo początków października. Niestety jak tylko wyruszyliśmy na południe, zaczęło padać. Czy to nas zniechęciło? Czy pokrzyżowało nam plany? Co fajnego czekało na nas na południu? O tym przeczytacie poniżej.

Dzień 7: lodowa laguna Jökulsárlón, lodowiec Vatnajökull przy jeziorze Fjallsárlón
Dzień przywitał nas deszczem, który padał przez pół dnia. Nie stanowiło to dla nas problemu, gdyż w tym czasie musieliśmy pokonać spory odcinek drogi. Na szczęście krótko po tym, jak dojechaliśmy do celu, do lodowej laguny Jökulsárlón, przestało padać, wyszło słońce i było pięknie. Laguna ta to w rzeczywistości jezioro powstałe w połowie ubiegłego wieku z wód topniejącego lodowca. Kry nadal odrywają się od jęzora i pływają po tafli jeziora. Laguna jest jedną z większych atrakcji Islandii. Choć urokliwa, nie zrobiła na mnie spodziewanego wrażenia. 


niedziela, 25 października 2015

Islandia cz.2 północ i wschód-lawa, kipiel wodospadu i taaaka zorza

           W poprzedniej części przedstawiłam uroki październikowej Islandii zachodniej wraz z mało uczęszczanymi Fiordami Zachodnimi. Dziś część północna i wschodnia. Na północy znajduje się jezioro Myvtan, wokół którego pełno jest formacji wulkanicznego pochodzenia. Osobiście najbardziej podobał mi się wodospad Dettifoss, najpotężniejszy w Europie. W czasie bytności na wschodzie oglądaliśmy najpiękniejsze zorze polarne.

Dzień 3: Kąpiel w jacuzzi w Drangsnes, Skała Hvitserkur
Nie bez powodu po objechaniu Fiordów Zachodnich chcieliśmy dostać się do małej miejscowości Drangsnes. Tu znajduje się gorące źródło z jednym z najpiękniejszych widoków na wyspie - na fiord i ocean. Woda termalna gromadzona jest w 3 basenach-jacuzzi (o różnej temperaturze) na brzegu oceanu. Mimo że było zimno i deszczowo, zaszyliśmy się w naszym małym gorącym naturalnym jacuzzi na dobre kilkadziesiąt minut. Było cudownie! Woda o idealnej temperaturze, z pięknym choć mglistym widokiem i tylko my dwoje w jacuzzi, żadnej żywej duszy na około. A do tego obok cieplutka łazienka z WC, prysznicem i prądem! Prysznic przed wejściem do źródła termalnego to obowiązek (jeśli tylko jest zorganizowana łazienka). Mogłam się wygodnie wyprysznicować, umyć włosy i je wysuszyć. Cóż za komfort dla kobiety po trzech dniach mieszkania w aucie;) I to wszystko za darmo,a  właściwie za datkiem "co łaska", który ochoczo uiściliśmy za takie luksusy. Tę kąpiel wspominamy najmilej ze wszystkich :)



sobota, 24 października 2015

Islandia cz.1 zachód- krater, fiordy i piękny wodospad

            Islandia była moim odwiecznym marzeniem. Niedawno, na początku października, w końcu udało się zrealizować plan odwiedzenia wyspy ognia i lodu:) Jak było? Absolutnie rewelacyjnie! Islandia powala na kolana. Przejechaliśmy ponad 3500 km. Towarzyszyły nam (mi i Mojemu K.) księżycowe krajobrazy (po zjechaniu z głównej drogi, tzw. ring road), staliśmy na szczycie wulkanicznego krateru, weszliśmy do szczeliny między kontynentami; kąpaliśmy się w gorących termalnych źródłach, obserwowaliśmy lodowe kry dryfujące na jeziorze; chodziliśmy po polach geotermalnych (gdzie czuć działanie magmy pod ziemią), prawie dotknęliśmy lodowca; staliśmy nad brzegiem najpotężniejszego wodospadu Europy, przespacerowaliśmy się za wodospadem obserwując świat zza ściany wody:) Czegóż chcieć więcej! Islandia to geo-raj:)