czwartek, 14 czerwca 2018

USA na własną rękę - jak to zorganizować?

                Wyjazd na wakacje do USA wydaje się wielu Polakom nieosiągalny - daleki i drogi. Jednak wcale nie potrzeba do tego dużych pieniędzy ani pomocy biura podróży. Bez problemu wszystko możemy zorganizować sami, a wyniesie nas to kilka razy taniej. Poniżej kilka porad jak przygotować własne wakacje w Stanach

Wraz z Moim K. odwiedziliśmy USA w kwietniu 2018 i wszelkie podane informacje - ceny, formalności, dostępność miejsc - są aktualne na ten okres.
Ceny podaję w USD ($), a gdzie to możliwe - w PLN (zł). W tym czasie 1 USD = ok. 3,5 PLN.



WIZA
Przygotowania do wyjazdu warto zacząć od wyrobienia wizy. Póki co wizy dla Polaków nie zostały zniesione. Wbrew temu co myśli wiele osób, wcale nie jest to trudne i większość Polaków otrzymuje taką wizję bez problemu aż na 10 lat (standardowy czas ważności przyznawanej wizy turystycznej). 
Wiele osób zastanawia się, czy ubiegając się o wizę należy mieć już zaplanowany wyjazd bądź choć kupiony bilet. Otóż nie, nawet na stronie ambasady USA jest zalecenie, by najpierw wyrobić wizę, a następnie kupować bilet i opłacać inne wydatki związane z podróżą. W razie odmowy przyznania wizy, wszelkie poniesione dotąd wydatki nie są refundowane.
Wyjeżdżając do USA w celach czysto turystycznych, należy starać się o wizę B-2 (na wniosku będzie to wspólna kategoria B1/B2). Proces jest bardzo prosty, nie ma się czego bać. Wszelkie niżej opisane czynności wykonuje się na jednej stronie internetowej (bądź na odnośnikach z tej strony):
1. wniosek - na stronie Departamentu Stanu USA należy wypełnić wniosek-podanie o wizę DS-160. Zarezerwujcie sobie na to sporo czasu, gdyż pytań jest mnóstwo, nad niektórymi trzeba się chwilę pochylić, inne odhacza się bez zastanowienia. Dotyczą tak standardowych zagadnień jak dane personalne, zatrudnieni/studia, cel oraz termin wyjazdu. Oraz takie perełki, jak: czy braliśmy udział w jakimś ludobójstwie, czy wspieramy terrorystów albo czy kogoś zamordowaliśmy. Co ciekawe, Mój K. jako mężczyzna musiał odpowiedzieć na więcej pytań niż ja, kobieta. Numer swojego wniosku należy sobie zapisać - będzie potrzebny do umówienia rozmowy z konsulem.
2. opłata - po wypełnieniu wniosku na tej samej stronie znajdziemy odnośnik do opłacenia kosztu rozpatrzenia wniosku (de facto wiza jest darmowa, opłata pobierana jest za rozpatrzenie wniosku). Koszt to 160 USD. Płatność uiściliśmy kartą bezpośrednio na stronie z odnośnika. Jest to najszybszy sposób, w kilka chwil dostaliśmy potwierdzenie przyjęcia płatności, dzięki czemu od razu mogliśmy umówić się na spotkanie. Płacąc przelewem należy sprawdzać status płatności w ciągu kilku kolejnych dni. Ważne: Niezależnie czy dostaniemy wizę czy nie, te pieniądze nie podlegają zwrotowi. 
3. umówienie spotkania w konsulacie/ambasadzie - po uiszczeniu opłaty wybieramy dogodny dla nas termin i godzinę spotkania z gamy dostępnych. W naszym przypadku pierwszy dostępny termin był 3 dni później. Ale wybraliśmy nieco późniejszy, bardziej dogodny. Ważne: jako ze wybieraliśmy się do USA we dwoje, można umówić się na spotkanie w parze, do rozmowy podchodzi się razem. W tym momencie wybieramy sposób dostarczenia nam paszportu, który w momencie przyznania wizy trzeba zostawić w ambasadzie - czy odbierzemy go osobiście w ambasadzie, czy ma być nam przesłany kurierem.
4. rozmowa w konsulacie/ambasadzie - w Polsce można odbyć ją w Krakowie lub Warszawie. Na spotkanie należy zabrać:
* wydruk potwierdzenia daty umówionej rozmowy (sprawdzany przy wejściu do budynku),
* wydruk strony potwierdzającej złożenie formularza DS-160,
* zdjęcie, nawet jeżeli zostało wgrane do formularza DS-160 - my takowe wgraliśmy do naszych wniosków, system je przyjął, a mimo to w ambasadzie w pierwszym okienku (podchodzi się do dwóch - pierwsze to weryfikacja dokumentów, drugie to rozmowa) kazano nam wrócić z nowymi zdjęciami. Nasze okazały się za ciemne:/ 2 metry od tego okienka jest foto-budka, gdzie na miejscu można zrobić komplet nowych zdjęć. Lub jeśli tak jak my nie będziecie mieć gotówki (automat przyjmuje tylko gotówkę i to w odliczonej kwocie), to trzeba wyjść z budynku, kilkadziesiąt metrów dalej jest fotograf robiący zdjęcia na poczekaniu. Nie ma problemu z wyjściem i ponownym wejściem do budynku,
* ważny paszport i poprzednie paszporty,
* można przynieść dodatkowe dokumenty jak plan wyprawy, ale nikt o to nie pyta, nie prosi, nie należy tego na siłę pokazywać.
Na rozmowę nie trzeba przychodzić z wielkim wyprzedzeniem, do budynku ambasady/konsulatu wpuszcza ochroniarz mniej/więcej o umówionej godzinie. Godzina, na którą się umawialiśmy, to orientacyjny czas rozmowy, a właściwie godzina, o której zostaniemy wpuszczeni do budynku. Na wejściu jest kontrola bezpieczeństwa jak na lotnisku - telefon i inne elektroniczne rzeczy trzeba zostawić w przechowalni u ochroniarzy, wszystkie pozostałe rzeczy wykładamy na tackę, która jest prześwietlana, na końcu można przejść przez bramkę-wykrywacz metalu. Najlepiej mieć jak najmniej rzeczy przy sobie.
Jak pisałam powyżej, w pierwszym okienku podajemy wszystkie dokumenty. Tam otrzymujemy numerek jak np. w przychodni i czekamy na swoją kolej na rozmowę. Gdy byliśmy w ambasadzie, okienek z konsulami przeprowadzającymi rozmowę było 2-3, więc kolejka posuwa się szybko. Jeśli na wyjazd udaje się wspólnie kilka osób, to one razem podchodzą do rozmowy. Sama rozmowa przebiega zwykle ekspresowo (zauważyłam, że tylko jedna osoba spędziła więcej niż kilka minut przy okienku konsula). Nam zajęło to może 2-3 minuty. Szybkie standardowe pytania o to, czym się zajmujemy, o cel podróży... nic czego nie byłoby we wniosku, który konsul ma na ekranie komputera. Zapytał, w ilu i jakich krajach byliśmy do tej pory. Zaczęliśmy wymieniać całą listę. Mój K. skwitował, że generalnie skończyła nam się Europa i dlatego chcemy polecieć gdzieś dalej, do USA. Konsul się przyjaźnie uśmiechnął, pokiwał ze zrozumieniem głową i powiedział, że mamy wizę. 
W  tej sytuacji paszport należy zostawić w ambasadzie. Zostanie do niego wklejona wiza. Jego odbiór nastąpi we wcześniej ustalony sposób.
Ale to nie ostatnie rozmowa weryfikacyjna, jaką należy przejść przed wjazdem na teren USA. Ambasada/konsulat przyznaje wizę na 10 lat, ale to pracownik na lotnisku w USA (już po przylocie) zadecyduje, czy Cię wpuści. Po wyjściu z samolotu każdy musi odbyć rozmowę indywidualną z pracownikiem. Pytania są łatwe, o cel podróży, miejsce zatrzymania się w USA/w danym mieście, itp. Mają na celu zweryfikowanie, czy ktoś się plącze w zeznaniach i czy naprawdę przyjechał na wakacje, czy może planuje pracować na czarno. Pracownik pobierze także odciski palców. Wszystko trwa może 2 minuty. Mimo, że rozmowa przebiega sprawnie, to warto pamiętać, by wyjść z samolotu w miarę szybko, a tym samym ustawić się jak najszybciej w kolejce do rozmowy z pracownikiem lotniska. Ludzi - z różnych lotów - jest mnóstwo, w kolejce do rozmowy czekaliśmy ok. 1 godziny.

PLAN PODRÓŻY
Kiedy mieliśmy już wizę, zaczęłam czytać, szukać, szperać i przeglądać internet oraz wszelkie przewodniki w poszukiwaniu najciekawszych miejsc, jakie moglibyśmy odwiedzić. Ten proces trwa w moim przypadku zwykle kilka miesięcy. Ilekroć trafiałam na coś, co mnie zainteresowało, oznaczałam to miejsce na mapie. By je wszystkie zapamiętać i "ogarnąć", można np. przyklejać kolorowe karteczki na papierowej mapie albo stawiać znaczniki na mapie internetowej. Ja wykorzystuję do tego mapę Google, na której stawiam gwiazdki w tychże miejscach. To taka moja mapa marzeń. W ten sposób zarysowuje mi się wstępny kształt podróży. Potem bawię się w "połącz kropki", czyli wyznaczam najbardziej optymalną trasę łączącą te punkty. Oczywiście nie zawsze da się wszystko zawrzeć w jednej wyprawie, czasem trzeba z czegoś zrezygnować - bo za daleko, za drogo, nie po drodze. Jednak leniuchami nie jesteśmy, czas wykorzystujemy do maksimum, by zwiedzić i zobaczyć, ile się da. 
Dobrze byłoby pomyśleć, w jakim okresie chcemy wyjechać. Najcieplej jest oczywiście latem, ale jest to najdroższy okres. My zdecydowaliśmy się na wyjazd wiosną, kiedy jest taniej, a pogoda wciąż przyjemna. Najzimniej było w Nowym Jorku - kilkanaście stopni, a jednego dnia spadł nawet śnieg. Na Florydzie, w Kalifornii i Arizonie prawie 30 st.C, czyli idealnie!



LOTY 
Kiedy mamy już wizę, dobrze jak najwcześniej zainteresować się tanimi lotami. Najlepiej szukać ich około pół roku przed wyjazdem. Najtańsze loty można znaleźć już za 1000 PLN w dwie strony, ale bardziej realne są ceny około 2000 PLN w dwie strony. Do wyszukiwania połączeń używam takich stron jak kayak. plskyscanner czy latamy.pl. Lecieliśmy z Paryża (mieszkamy we Francji), skorzystaliśmy z linii Norwegian - nisko kosztowy przewoźnik latający także za ocean. Wg mnie ma najlepsze ceny, również na loty z Polski z przesiadką (najczęściej w Oslo). Ceny na lot do Nowego Jorku zaczynają się od 600-700 PLN w 1 stronę.
Wylot: Paryż CDG - Nowy Jork JFK (bezpośrednio Dreamlinerem) - koszt biletu to 2000 PLN za 2 osoby z wykupionymi 2 szt. bagażu rejestrowanego i obiadem na pokładzie.
Powrót: San Francisco - Paryż (bezpośrednio Dreamlinerem) -  koszt biletu to 1700 PLN za 2 osoby z wykupionymi 2 szt. bagażu rejestrowanego i obiadem na pokładzie. 
Po USA również poruszaliśmy się samolotem na trasach:
- Nowy Jork-Orlando (Floryda) - koszt biletu 1200 PLN za 2 osoby z wykupionymi 2 szt. bagażu rejestrowanego
- Orlando (Floryda)-Las Vegas - koszt biletu 1000 PLN za 2 osoby z wykupionymi 2 szt. bagażu rejestrowanego.
Łączny koszt wszystkich biletów: 5900 PLN za 2 osoby.



WYNAJĘCIE SAMOCHODU 
Poruszanie się autem po USA to najrozsądniejszy sposób przemieszczania się. Wypożyczyć lub wynająć samochód w USA jest bardzo prosto. W Stanach Zjednoczonych w tym biznesie jest bardzo duża konkurencja. Praktycznie w każdym hotelu znajdują się przedstawicielstwa firm wypożyczających samochody. My jednak wypożyczyliśmy auto zawczasu, kilka tygodni przed podróżą, przez internet (stron wypożyczalni jest bez liku, trzeba porównywać oferty). Jest taniej, po prostu. 
Aby wynająć auto, należy:
- mieć skończone 25 lat, 
- posiadać kartę kredytową visa/mastercard 
- okazać paszport
- okazać prawo jazdy - polskie, międzynarodowe nie jest wymagane. 
Wypożyczenie jest dziecinnie proste, tanie i bezproblemowe. Przed odbiorem auta trzeba się tylko upewnić, że podana cena zawiera konieczne ubezpieczenia i podatki, obejrzeć przydzielony samochód i można ruszyć w drogę! 
Samochód wynajęliśmy 2 razy: na Florydzie na 2 dni, a następnie w Las Vegas na ponad 2 tygodnie. W wypożyczalni w Orlando, Floryda, spotkało nas miłe zaskoczenie. Na lotnisku mieliśmy odebrać zarezerwowany zawczasu samochód, Fiata 500. Miał nam służyć raptem 2 dni, więc nie potrzebowaliśmy niczego znacznego. Na miejscu okazało się, iż zamówione auto nie jest dostępne. Jakież było nasze zdziwienie, gdy się dowiedzieliśmy, iż w zamian możemy mieć... pick-up'a lub, jeśli koniecznie chcemy coś małego (z amerykańskiego punktu widzenia), Forda Mustanga GT 460 KM cabrio. I to w cenie małego Fiacika 500 ;) Oczywiście wzięliśmy Mustanga. Cudowna maszyna! Nowa miłość Mojego K.;)
Za drugim razem, na dłuższe użytkowanie zarezerwowaliśmy Mitsubishi Outlander - auto 4x4, by dobrze się jeździło nie tylko po autostradach, ale i gorszych, szutrowych drogach, jakie mieliśmy w planach. 
Rezerwując samochód warto wykupić wszelkie ubezpieczenia, by nie martwić się zanadto w razie zarysowania, uszkodzenia czy kradzieży auta. Oczywiście wszystko z głową, pamiętając, że wypożyczalnie zarabiają na wciskaniu dodatkowych pakietów i "ulepszeń".
Warto posiadać nawigację GPS. Drogi są wprawdzie dość dobrze oznakowane, ale po co psuć sobie humor błądząc po nieznanych drogach. My używaliśmy zwykłej mapy Google w telefonie. WAŻNE: w niektórych rejonach, szczególnie tych oddalonych od miast, zasięg sieci komórkowych jest bardzo słaby, albo zupełnie zanika. Warto ściągnąć mapę offline terenu, w który się udajemy. Nam się to przydało m.in. w okolicach Wielkiego Kanionu (South Rim) i na bezdrożach Arizony.

NOCLEGI
Tanich noclegów w USA najlepiej szukać przez internet za pośrednictwem stron takich jak Booking.com lub Airbnb. W większości spaliśmy w hotelach zarezerwowanych przez Booking.com (jako stała "klientka" uzyskałam status genius, dzięki czemu dostałam zniżkę w kilku miejscach), trzy razy w prywatnych domach za pośrednictwem Airbnb. Trzeba sprawdzać i porównywać, co mają do zaoferowania hotele, a co prywatni najemcy pokoi. Nie jesteśmy wymagający. Pokój hotelowy traktujemy w czasie podróży jako miejsc do spania i umycia się, dlatego ważne jest dla nas, by był czysty i schludny z higieniczną łazienką. Nie musi być "na wypasie". Z doświadczenia możemy polecić hotele sieci Travelodge, Americas Best Value Inn, Best Western i Best Western Plus (najlepszy hotel, w jakim spaliśmy). Las Vegas ma najtańsze hotele o wysokim standardzie. W cenie przeciętnego hotelu można mieć nocleg w hotelu 4- lub 5-gwiazdkowym.

UBEZPIECZENIE
Koniecznie się ubezpieczcie, żeby w razie choroby mieć darmowe leczenie. Stany Zjednoczone to nie jest kraj bezpłatnej państwowej służby zdrowia. Leczenie może Cię słono kosztować. Nie lubię ryzykować szczególnie zdrowiem, dlatego na pozaeuropejskie wojaże zawsze wykupujemy bogaty pakiet ubezpieczenia. Tym razem wybraliśmy ubezpieczenie z AXA Assistance.

INTERNET
Bezpłatne wi-fi jest w bardzo wielu miejscach, ale z jakością bywa różnie. By nie mieć ograniczeń w dostępie do sieci warto rozważyć zakup karty SIM. My nabyliśmy kartę w operatora AT&T - 6GB za 40 USD. Spokojnie starczyło to nam obojgu na 3 tygodnie korzystania z GPS, map, przeglądania stron, sprawdzania poczty itp. Filmów oczywiście nie ściągaliśmy/oglądaliśmy, by nie marnować transferu.


ŚRODKI PŁATNICZE
Oczywiście karty kredytowe i gotówka. Prawie wszędzie można płacić kartą, ale zdarzało się, że nie było takiej możliwości. Bankomaty są wszędzie, nawet w pizzeriach, barach, na stacjach benzynowych, w sklepach itp. i to wewnątrz lokali, nie tylko od strony ulicy. 

Kilka "przydasiów" : dwa rodzaje przejściówek wtyczka-gniazdko  - niebieska kostka to przejściówka międzynarodowa z wtyczkami typu amerykańskiego, brytyjskiego i europejskiego + dwa wejścia USB. Ręczna waga walizkowa. Żółta karta to karta SIM do internetu

CO SPAKOWAĆ
Są rzeczy, które zawsze zabieramy w podróż, niezależnie czy śpimy w eleganckim hotelu czy na campingu. Co polecamy spakować na road trip po USA? Oto lista niektórych mniej lub bardziej oczywistych "przydasiów":
- kolorowe xero dokumentów - paszportu, dowodu osobistego, biletów itp. Jedną kopię noszę przy sobie, resztę dobrze chowam na wszelki wypadek
- ręczna waga do ważenia walizki 
przejściówka/adapter do gniazdka - w USA jest napięcie 110 V o częstotliwości 60Hz (w Polsce jest to odpowiednio 220V i 50Hz). Dodatkowo wyglądem różnią się gniazdka i wtyczki te w Polsce i w USA. Rozwiązaniem jest przejściówka/adapter
- samochodowy uchwyt do telefonu - taki przyklejany do szyby. Przydaje się w czasie korzystania z mapy na telefonie w czasie jazdy.
scyzoryk/narzędzie wielofunkcyjne - nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba będzie coś dokręcić, przeciąć itp.
apteczka - a w niej m.in. plastry, środek dezynfekujący, bandaż + zapinki, żel antybakteryjny do rąk, leki na biegunkę, elektrolity, środek przeciwbólowy, polopiryna/aspiryna i inne leki na przeziębienie w razie wychłodzenia przez klimę w samolocie
sztućce i metalowy kubeczek - w wielu pokojach hotelowych jest lodówka i mikrofalówka, można więc zjeść obiad w pokoju, coś kupionego w markecie. A gotowych dań tam nie brakuje. Metalowy kubeczek nie zbije się w walizce.
herbata w torebkach - jestem herbaciarą, kawy nie pijam w ogóle. Amerykanie piją jej za to litrami. Dobrze mieć swoją herbatę, by nie szukać jej w sklepie. Nic tak nie działa na moje morale po wielogodzinnym locie albo po całym dniu zwiedzania jak kubek gorącej herbaty.
opaska na oczy do spania, zatyczki do uszu, dmuchany rogal do spania - czyli mój zestaw przetrwania do samolotu.
- szczoteczka do zębów i pasta - zabieram je do samolotu na 8-10 godzinny lot.
klapki pod prysznic i kapcie - nie lubię bosymi stopami wchodzić pod hotelowy prysznic używany przez tak wiele osób przede mną. Z tego samego powodu nie chodzę boso po pokoju hotelowym, kto wie, co może kryć się na wykładzinie. Zabieram do walizki cienkie szmaciane kapcie, zajmują mało miejsca, a dają ochronę stopom.
krem do opalania - wiadomo...
- coś przeciw komarom
- zapasowe soczewki kontaktowe - używam ich, czytałam, że w USA są drogie i ponoć na receptę. Nie sprawdzałam, na szczęście, ale dobrze mieć ich zapas na wszelki wypadek.
- malutka szczoteczka do rąk - do czyszczenia butów. Och, jak mi się przydała, gdy wpadłam w błoto chodząc po lesie w Parku Sekwoi! Albo do wytarcia butów z pustynnego pyłu.
nożyczki - do cięcia np. plastrów na otarcia
- kilka worków na śmieci - do spakowania śmieci, mokrych rzeczy, brudnych rzeczy, zabezpieczenia czegoś przed wodą/wilgocią.
- nawilżane chusteczki
- długopis do samolotu!!! - na pokładzie należy wypełnić deklarację celną
- rolkę papieru toaletowego - you never know;)
Moja rada: zawsze pakujcie rzeczy w to samo miejsce w walizce tak, byście mogli je bez szukania odnaleźć. Nic tak nie denerwuje, jak "No przecież to gdzieś tu było!" ;)

Nasza podróżna apteczka, malutka. Wszystko się w niej mieści i - co najważniejsze - jest jaskrawo czerwona, dzięki czemu rzuca się w oczy, gdy jest potrzebna.

Poza tym wiele potrzebnych rzeczy kupicie w przystępnej cenie w sklepie Wallmart - chyba najtańszym markecie sieciowym. Sklepy te są wielkie i mają wszystko - od jedzenia, przez ubrania po artykuły przemysłowe i wyposażenia domu. 




USA polecają



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz