Agatha Christie, jak i stworzona przez nią postać detektywa Herculesa Poirot, to klasyka sama w sobie, temu nie można zaprzeczyć, a przygodę z twórczością "królowej kryminału" oraz z jednym z najbardziej znanych detektywów już zaczęłam jakiś czas temu powieścią "Tajemnicza historia w Styles". Teraz pora przyszła na pozycję napisaną w 1923 roku, będącą trzecią powieścią detektywistyczną w dorobku pisarki, a drugą z udziałem Poirota.

"Morderstwo na polu golfowym" to kryminał w klasycznym stylu. Przede wszystkim autorka skupia się na sprawie morderstw, śledztwie i postaci detektywa, natomiast unika zbędnych opisów czy wątków obyczajowych, które są nadużywane przez współczesnych autorów. Wprawdzie tempo akcji nie jest zbytnio zawrotne, ale przecież kto zna belgijskiego detektywa, ten wie, że jest on powolny, rozważny i skrupulatny w działaniu, a wszystkie jego przypuszczenia muszą się potwierdzić, zanim zdemaskuje sprawcę.
Spodobała mi się pewność siebie Poirota wynikająca z mądrości i doświadczenia, niemająca nic wspólnego z arogancją czy zuchwalstwem. Ale najbardziej podbił moje serce czymś, czego współcześni bohaterowie są praktycznie pozbawieni - kulturą, manierami, szacunkiem. Pomijając zbrodnie i związane z nimi zagadki, jakie przyszło mu rozwiązać, nie uświadczymy tutaj żadnej zbędnej agresji czy brutalnego postępowania. Za to radość, jaką odczuwa Herkules Poirot z możliwości wytropienia mordercy, jest ogromna i udziela się czytelnikowi.
Książki Christie są wyjątkowe. Może nie są to powieści dynamiczne, z pościgami, ucieczkami i wieloma "efektami specjalnymi", ale mają w sobie to coś. Ten angielski styl i prostota przemawiają do mnie za każdym razem, gdy sięgam po kryminały Agaty Christie.
Lekturę polecają
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz